Jeszcze kilkanaście lat temu dla wielu osób sprawa była prosta. W góry? Tylko wysokie buty trekkingowe. Im cięższe i masywniejsze, tym bardziej kojarzyły się z profesjonalnym sprzętem. Dzisiaj wygląda to już zupełnie inaczej. Coraz więcej osób wybiera niskie buty trekkingowe nawet na dłuższe trasy, a wysokie modele zakłada głównie wtedy, gdy teren naprawdę zaczyna robić się wymagający.
I trudno się temu dziwić. Dobre niskie buty trekkingowe potrafią być lekkie, wygodne i bardzo dynamiczne w marszu. Świetnie sprawdzają się na leśnych ścieżkach, szutrach, nad morzem czy podczas jednodniowych wyjść w góry. Problem polega na tym, że pod jedną kategorią kryje się dziś ogromna liczba zupełnie różnych konstrukcji. Są modele z membraną i bez membrany, bardziej miejskie i typowo terenowe, stworzone pod spokojny marsz albo dużo trudniejsze szlaki.
I właśnie dlatego przed zakupem warto wiedzieć, na co naprawdę zwrócić uwagę, zamiast patrzeć wyłącznie na wygląd czy nazwę kategorii.
Spis treści :
- Dlaczego coraz więcej osób wybiera niskie buty trekkingowe?
- Membrana, podeszwa i konstrukcja. Skąd biorą się różnice między modelami?
- Gdzie niskie buty trekkingowe sprawdzają się najlepiej, a gdzie lepiej ich nie przeceniać
- Podsumowanie
1. Dlaczego coraz więcej osób wybiera niskie buty trekkingowe?
Niskie buty trekkingowe były kiedyś traktowane jako coś pomiędzy klasycznym butem sportowym, a klasycznym wysokim trekkingiem. Samemu, kilkanaście lat temu też miałem takie podejście : góry? To wysokie. Lasy i spacery?Niskie. Dzisiaj mocno się to zmieniło. Sam rynek też poszedł w inną stronę. Nowoczesne niskie buty trekkingowe są lżejsze, lepiej amortyzowane i dużo wygodniejsze podczas długiego marszu niż starsze konstrukcje sprzed lat. Coraz więcej osób po prostu nie chce już chodzić przez cały dzień w ciężkich, sztywnych butach, jeśli plan wyjazdu tego nie wymaga. Szczególnie podczas jednodniowych tras, szybkiego trekkingu, spacerów po lesie, nadmorskich wędrówek czy wycieczek z lekkim plecakiem niskie modele często okazują się zwyczajnie przyjemniejsze w użytkowaniu.
Dużą rolę odgrywa też sam styl chodzenia. W niskich butach trekkingowych stopa pracuje bardziej naturalnie, a cały krok jest dynamiczniejszy i mniej „toporny”. To szczególnie czuć podczas dłuższych odcinków po szutrze, leśnych ścieżkach czy twardszym podłożu. Wiele osób dopiero po kilku godzinach marszu zauważa, jak dużą różnicę robi nawet kilkaset gramów mniej na nogach. Oczywiście nie oznacza to, że wysokie buty straciły sens. Nadal świetnie sprawdzają się w trudniejszym terenie, przy ciężkim plecaku albo podczas gorszych warunków pogodowych. Prawda jest jednak taka, że dziś większość turystycznych tras w Polsce nie wymaga aż tak ciężkiego obuwia, jak jeszcze niedawno wielu osobom się wydawało.
2. Membrana, podeszwa i konstrukcja. Skąd biorą się różnice między modelami?
Wiele osób podczas wyboru butów patrzy głównie na wygląd, wysokość cholewki albo sam napis „trekkingowe”. Problem w tym, że dwa bardzo podobne modele mogą zachowywać się w terenie zupełnie inaczej. Jeden świetnie poradzi sobie na mokrych kamieniach i bardziej wymagającym szlaku, a drugi będzie dużo lepszym wyborem na las, szuter czy codzienne chodzenie. Ogromną rolę odgrywa tutaj nie tylko sama podeszwa, ale też sztywność konstrukcji, rodzaj materiałów, amortyzacja czy obecność membrany.
MEMBRANA NIE ZAWSZE BĘDZIE NAJLEPSZYM WYBOREM
Buty trekkingowe z membraną potrafią zrobić ogromną różnicę podczas chłodniejszych miesięcy, porannej rosy, mokrej trawy czy marszu po błotnistych trasach. Dla wielu osób to właśnie modele z membraną są pierwszym wyborem na jesień, wczesną wiosnę albo bardziej kapryśną pogodę w górach. Dobrze ograniczają przedostawanie się wilgoci do środka i pozwalają dłużej utrzymać komfort podczas marszu.
W praktyce membrana nie zawsze będzie jednak najlepszym rozwiązaniem. Latem, przy wysokiej temperaturze i dynamicznym marszu, wiele osób dużo bardziej docenia przewiewność niż maksymalną ochronę przed wodą. W ciągu wielu lat pracy z klientami, często słyszałem pytanie – dlaczego więc jest tak mało niskich butów trekkingowych bez membrany na rynku? Tutaj odpowiedź nie jest jednoznaczna. Z jednej strony, jeśli latem trafimy na kilkugodzinny deszcz, buty bez membrany przemokną i mogą być uciążliwe podczas dłuższego wędrowania.
But z membraną można zawsze zdjąć podczas przerwy, aby przewietrzyć nogi. Dodatkowo, przy lżejszych trasach świetną alternatywą dla klasycznych butów trekkingowych...są buty trailowe! Osobiście, choć wolę bardziej chodzić niż biegać, buty biegowe trailowe służą mi na dłuższe trasy latem. Są przewiewne, mają wysoką amortyzację, a ich podeszwa jest wystarczająca na niewymagające szlaki.
Nie zmienia to faktu, że w ofercie marki ALPINE PRO znajdziesz również kilka klasycznych modeli niskich butów trekkingowych bez membrany, które docenisz właśnie podczas letnich spacerów.
Dwie propozycje na letnie wędrówki bez membrany. Po lewej model ZEWER – klasyczny terenowy but bez membrany, który poradzi sobie na spokojniejszych szlakach w cieplejsze dni. Po prawej – buty trailowe CREWE – ultralekka konstrukcja z szerszym śródstopiem.
PODESZWA ROBI WIĘKSZĄ RÓŻNICĘ NIŻ MYŚLISZ
To właśnie podeszwa bardzo często decyduje o tym, czy but będzie dawał pewność kroku w terenie, czy zacznie irytować po pierwszym bardziej stromym zejściu. Na spokojnych trasach dobrze radzą sobie nawet prostsze konstrukcje z mniej agresywnym bieżnikiem. Są lżejsze, bardziej miękkie i często wygodniejsze podczas codziennego użytkowania. Problem zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się mokre kamienie, luźny szuter albo śliskie korzenie.
W bardziej zaawansowanych modelach bardzo często pojawiają się podeszwy Vibram® albo inne lepsze mieszanki gumy stworzone z myślą o trudniejszym terenie. Tego typu konstrukcje zwykle zapewniają lepszą przyczepność, większą stabilność i pewniejsze zachowanie na nierównym podłożu. Różnicę naprawdę czuć, szczególnie podczas schodzenia po kamienistym szlaku albo szybszego marszu po mokrym terenie. Oczywiście nie oznacza to, że każdy potrzebuje od razu najbardziej agresywnej podeszwy trekkingowej. Wiele zależy po prostu od tego, gdzie faktycznie planujemy chodzić.
Alpine Pro RODANE – niskie obuwie trekkingowe, w którym cholewka uszyta została z lżejszym materiałów, aby wspomóc odprowadzanie wilgoci pomimo obecności membrany
Alpine Pro IBANE 3 – kolejny model z lżejszą cholewką oraz wodoodporną membraną PTX
NIE KAŻDY BUT TREKKINGOWY ZOSTAŁ STWORZONY POD GÓRY
Zaraz zaraz, to nie jest tak, że jak trekkingowy to w góry? A czy trekking to TYLKO góry? To jest coś, o czym wiele osób dowiaduje się dopiero po pierwszym wyjeździe. Część niskich butów trekkingowych została zaprojektowana głównie pod lekki hiking, leśne ścieżki, szutrowe drogi czy codzienne użytkowanie. Są wygodne, lekkie i bardzo komfortowe podczas wielogodzinnego marszu, ale w trudniejszym terenie mogą szybciej pokazać swoje ograniczenia. Dotyczy to szczególnie bardziej miękkich modeli z delikatniejszą podeszwą i mniejszą stabilizacją stopy.
Z drugiej strony dostępne są też dużo bardziej terenowe niskie buty trekkingowe. Sztywniejsze, lepiej zabezpieczone od frontu, z mocniejszą podeszwą i konstrukcją przygotowaną pod kamieniste szlaki czy bardziej wymagające podejścia. I właśnie dlatego przed zakupem warto zastanowić się nie nad tym, czy but wygląda „górsko”, ale gdzie naprawdę będzie używany najczęściej. Bo zupełnie innego obuwia potrzebuje osoba spacerująca głównie po lesie i nad morzem, a innego ktoś regularnie chodzący po Tatrach z cięższym plecakiem.
3. Gdzie niskie buty trekkingowe sprawdzą się najlepiej, a kiedy lepiej ich nie przeceniać
Niskie buty trekkingowe potrafią być świetnym wyborem, ale dużo zależy od tego, gdzie faktycznie planujemy chodzić. Innego obuwia potrzebuje osoba robiąca szybkie jednodniowe trasy z lekkim plecakiem, a innego ktoś ruszający na wielodniowy trekking w trudniejszym terenie. I właśnie dlatego warto patrzeć nie tylko na sam wygląd buta, ale przede wszystkim na realne warunki, w których będzie używany.

W praktyce właśnie na łatwiejszych i średnio wymagających trasach niskie buty trekkingowe pokazują swoje największe zalety. Są lżejsze, bardziej dynamiczne i często zwyczajnie wygodniejsze podczas wielogodzinnego marszu. Bardzo dobrze sprawdzają się na leśnych ścieżkach, szutrowych drogach, nad morzem czy podczas jednodniowych wyjść w góry z lekkim plecakiem. Coraz więcej osób wybiera je również na Beskidy czy łatwiejsze szlaki w Sudetach, bo przy dobrze dobranej podeszwie i rozsądnym tempie potrafią zapewnić naprawdę wysoki komfort chodzenia.
Nie oznacza to jednak, że wysokie buty trekkingowe całkowicie straciły sens. W trudniejszym terenie nadal mają swoje bardzo mocne strony. Cięższy plecak, wielodniowe trekkingi, mokre kamienie, błoto czy śnieg to sytuacje, w których wyższa cholewka i sztywniejsza konstrukcja często dają większą stabilność i lepszą ochronę. Dlatego zamiast szukać jednego „idealnego” modelu do wszystkiego, dużo lepiej dobrać buty do własnego stylu chodzenia i tras, które naprawdę pokonujemy najczęściej.
Lekkie buty turystyczne UHESE z podstawową ochroną przed pierwszą wilgocią
4. Podsumowanie
Jeszcze niedawno wiele osób automatycznie zakładało, że poważniejszy teren oznacza ciężkie buty za kostkę. Dzisiaj podejście do trekkingu wygląda już zupełnie inaczej. Coraz częściej liczy się swoboda ruchu, komfort podczas wielogodzinnego marszu i możliwość szybkiego pokonywania kolejnych kilometrów bez uczucia „ciągnięcia” dodatkowego ciężaru na nogach. I właśnie dlatego niskie modele tak mocno zyskały na popularności, szczególnie podczas jednodniowych tras, wyjazdów turystycznych czy aktywnego spędzania czasu poza miastem.
Największy błąd pojawia się wtedy, gdy wszystkie niskie buty trekkingowe wrzucamy do jednego worka. Jedne będą świetnym partnerem na lasy, szutry i letnie wyjazdy, inne dużo lepiej poradzą sobie na bardziej kamienistych i wymagających szlakach. W praktyce najważniejsze jest więc nie to, czy but wygląda „terenowo”, ale czy faktycznie pasuje do sposobu, w jaki najczęściej chodzimy. Bo dobrze dobrane obuwie poznaje się zwykle nie po pierwszych pięciu minutach, tylko po kilku godzinach trasy, kiedy nogi nadal mają ochotę iść dalej.
Nie każdy szlak wymaga ciężkich butów i właśnie dlatego niskie trekkingi mają dziś tylu zwolenników.
AUTOR:.SEBASTIAN LIBAN, ALPINE PRO
Miłośnik długodystansowych trekkingów po polskim wybrzeżu, pasjonat outdooru i praktycznych rozwiązań w terenie. Od blisko 20 lat związany z branżą turystyczną, a od 2019 z marką Alpine Pro. Najchętniej wychodzi w teren jesienią i zimą, kiedy szlaki pustoszeją, a pogoda pokazuje swój prawdziwy charakter.






